We wczorajszych ulubieńcach pokazałam ulubiony zestaw do ust, który idealnie sprawdza się na co dzień ale i uzupełnia mocniejsze bardziej wieczorowe makijaże.
Maniaczką konturówek nie byłam i nie będę, mam dwa podstawowe kolory, z których jestem bardzo zadowolona. Do mojej skromnej kolekcji planuję dokupić tylko jeszcze coś śliwkowego i to mi wystarczy :)
A propos podstawowych kolorów jak już wspominałam potrzebowałam zwiększyć trwałość jasnej pomadki i dzięki temu natknęłam się na konturówkę z Inglota 67, która kosztowała ok.15 zł. Jest to kolor nude ale z różowymi tonami, na czym mi właśnie zależało. Bez problemu obrysowuje się nia kontu ust a także je wypełnia. Faktycznie przedłuża trwałość szminki i podbija jej kolor.
Efekt prezentuje się tak:
A na to zazwyczaj nakładam jedną z dwóch pomadek, albo KOBO, w kolorze English Rose, jest troszkę ciemniejsza od Creme Cup.
Drugą opcją jest MAC Creme Cup o wykończeniu Cremesheen.
Konsystencja jest niezwykle kremowa, łatwo się ją rozprowadza jednak jest dosyć wymagająca i kiedy nakładałam ją bezpośrednio na usta to zauważyłam że lubiła je przesuszać, przy akompaniamencie konturówki problem zniknął :)
![]() |
| Zestaw: Inglot 67 i Mac, Creme Cup |
A propos podstawowych kolorów jak już wspominałam potrzebowałam zwiększyć trwałość jasnej pomadki i dzięki temu natknęłam się na konturówkę z Inglota 67, która kosztowała ok.15 zł. Jest to kolor nude ale z różowymi tonami, na czym mi właśnie zależało. Bez problemu obrysowuje się nia kontu ust a także je wypełnia. Faktycznie przedłuża trwałość szminki i podbija jej kolor.
Efekt prezentuje się tak:
A na to zazwyczaj nakładam jedną z dwóch pomadek, albo KOBO, w kolorze English Rose, jest troszkę ciemniejsza od Creme Cup.
Drugą opcją jest MAC Creme Cup o wykończeniu Cremesheen.
![]() |
| Po lewej Creme Cup, po prawej English Rose |
A jakie kolory u Was królują obecnie na ustach ?














