Kwiecień okazał się być u mnie miesiącem zużywania a tym samym uzupełniania kosmetyków.
Suchy szampon Batiste, który jest już stałym elementem mojej pielęgnacji włosów. Po raz pierwszy mam okazję używać tą wersję zapachową i chyba stanie się ona moją numer 1 z pośród tych dotychczasowo używanych.
Kolejnym produktem na który zdecydowałam się ponownie jest płyn micelarny, Garnier 3w1. Świetne działanie, ogromna pojemność a przy tym wydajność i bardzo przyjemna cena.
Catrice razy dwa :) mój korektor z MAC sprawdza się nadal świetnie jednak potrzebowałam jakiegoś korektora o lżejszej konsystencji. Re-touch Light Reflecting Conlealer już kiedyś używałam więc gdy zobaczyłam, że jego cena z 17 zł była obniżona na 7 zł bardzo chętnie po niego sięgnęłam.
Potrzebowałam również tuszu, niestety ten który już używałam (odsyłam do RECENZJI) był wykupiony. Tym razem testuję Better than Fals Lashes, który ma ogromną szczotę. Mogę już napisać, że bardzo przyjemnie mi się nim maluje. Niestety nie zauważyłam przy zakupie że zabrałam wersję wodoodporną, a nie przepadam za tą formułą tuszy.
W związku z moim gapiostwem musiałam zaopatrzyć się w specyfik, który pomoże mi łatwo i sprawnie zmyć tusz. Wybrałam do tego dwufazowy płyn do demakijażu 2w1, Garnier.
Krem przeciwzmarszczowy pod oczy z Palmer's o którym zrobiło się głośno po filmiku Hani. Skusiła mnie przede wszystkim obietnica mocnego nawilżenia. O ile nie chcecie kupować go na Allegro polecam Hebe bo tam zapłaciłam za niego 38.99 zł, podczas gdy w Super-Pharm na promocji kosztował niecałe 45 zł.
Balsam antycellulitowy firmy Bioliq, jest następcą aktywnego serum przeciw rozstępom z Eveline. O Bioliq wyczytałam między innymi, że nie ma efektu termalnego, co najbardziej odstrasza mnie w tego rodzaju kosmetykach :)
Moje pierwsze lakiery z Models Own, i dwa kolory które były na mojej liście wiosenno- letnich kolorów. Na zdjęciach jest Banana Split i Blueberry Muffin.
Przypomniało mi się pod koniec miesiąca, że mam jeszcze na karcie podarunkowej z Sephory jakieś środki do wykorzystania, które mogły mi przepaść wraz z początkiem maja. Nie chcąc wydawać za dużo szukałam jakegoś drobiazgu. Na szczęście jedna z pań zwróciła moją uwagę na miniatury kosmetyków przy kasie, był tam np. puder utrwalający z MUFE. Jednak zdecydowałam się na maskarę z Benefit, po pierwsze dlatego, że już od dawna chciałam sprawdzić na sobie jej działanie ale skutecznie odstraszała mnie cena, a po drugie ze względu na miniaturowe opakowanie które idealnie sprawdzi się na wyjazdy. Nie wiem czy są one jeszcze dostępne, koszt takiej miniatury to 59 zł.
A na dodatek tego wszystkiego dostałam od mojego M. pierścionek, który już od dawna mi się podobał. Jest to pierścionek firmy Apart z kolekcji Elegance.
W następnym poście pokażę Wam moje pierwsze zamówienie z Biochemii Urody. Dajcie znać czy pokazane kosmetyki się u Was sprawdziły.











