To, że powroty po urlopowym lenistwie bywają ciężkie czytałam u wielu z Was a obecnie doświadczam tego na własnej skórze :) Niestety podczas urlopu pogoda nie była na tyle dobra aby poleżeć na plaży ale za to dużo pozwiedzaliśmy. W związku z pogodą z niektórych miejsc musieliśmy zrezygnować ale pomimo tego zrealizowaliśmy 90% planu.
Dzisiaj tak na rozruch post z kilkoma zakupami poczynionymi jeszcze przed samym wyjazdem.
Otrzymałam z Sephory maila z prezentami przedurodzinowymi, jest to możliwość otrzymania większej ilości punktów przy kolejnych zakupach i mini paletka, która zawiera 4 cienie, 2 błyszczyki i róż. Byłam tym bardzo mile zaskoczona bo nigdy wcześniej nie otrzymałam od sklepu żadnego prezentu (który nie byłby bonem zniżkowy) z okazji urodzin.
Korzystając z okazji odwiedziłam Marionnaud po mój pierwszy Batiste, i już mogę powiedzieć, że nie ostatni :) A w Stradivariusie dorwałam kolejny, tym razem czarny top.
Do koszyka wpadły również książki na które od dawna miałam chrapkę. ,,Kalendarzyk Niemałżeński'' Doroty Wellman i Pauliny Młynarskiej absolutnie spełnił moje oczekwiania, z jednej strony relaksujący, w niektórych momentach powodujący śmiech a z drugiej poruszający ważne tematy życia codziennego wyłożone kawa na ławę. Książkę czyta się niesamowicie szybko bo jest tak wciągająca a co ciekawe można znaleźć w niej przepisy.
Wokół D. Loreau i serii jej książek zrobiło się ostatnio głośno, długo zastanawiałam się, którą z nich wybrać (najchętniej wzięłabym wszystkie) ale po sprawdzeniu recenzji na blogach wybór padł na ,,Sztukę prostoty". Jak narazie nie mogę się o niej wypowiedzieć, bo dopiero zacznę ją czytać.
+ a tu zdjęcie mojej zdobyczy z Władysławowa :) szerokie spodnie, których szukałam w wielu sklepach i albo nie było już mojego rozmiaru, albo mi coś nie pasowało w deseniu. A te kupiłam na przydrożnym straganie za całe 35 zł :)
Dzisiaj tak na rozruch post z kilkoma zakupami poczynionymi jeszcze przed samym wyjazdem.
Otrzymałam z Sephory maila z prezentami przedurodzinowymi, jest to możliwość otrzymania większej ilości punktów przy kolejnych zakupach i mini paletka, która zawiera 4 cienie, 2 błyszczyki i róż. Byłam tym bardzo mile zaskoczona bo nigdy wcześniej nie otrzymałam od sklepu żadnego prezentu (który nie byłby bonem zniżkowy) z okazji urodzin.
Korzystając z okazji odwiedziłam Marionnaud po mój pierwszy Batiste, i już mogę powiedzieć, że nie ostatni :) A w Stradivariusie dorwałam kolejny, tym razem czarny top.
Do koszyka wpadły również książki na które od dawna miałam chrapkę. ,,Kalendarzyk Niemałżeński'' Doroty Wellman i Pauliny Młynarskiej absolutnie spełnił moje oczekwiania, z jednej strony relaksujący, w niektórych momentach powodujący śmiech a z drugiej poruszający ważne tematy życia codziennego wyłożone kawa na ławę. Książkę czyta się niesamowicie szybko bo jest tak wciągająca a co ciekawe można znaleźć w niej przepisy.
Wokół D. Loreau i serii jej książek zrobiło się ostatnio głośno, długo zastanawiałam się, którą z nich wybrać (najchętniej wzięłabym wszystkie) ale po sprawdzeniu recenzji na blogach wybór padł na ,,Sztukę prostoty". Jak narazie nie mogę się o niej wypowiedzieć, bo dopiero zacznę ją czytać.
+ a tu zdjęcie mojej zdobyczy z Władysławowa :) szerokie spodnie, których szukałam w wielu sklepach i albo nie było już mojego rozmiaru, albo mi coś nie pasowało w deseniu. A te kupiłam na przydrożnym straganie za całe 35 zł :)





