Sporo ostatnio kosmetyków mi się pokończyło więc zdecydowanie czas na uzupełnienie braków :)
Po długim czasie używania płynu micelarnego z Garnier na przemian z Mixą przeciw przesuszeniom chciałam jakiejś zmiany i postawiłam na micelarny płyn lipowy Sylveco, o którym sporo się naczytałam ostatnimi czasy na blogach :) przy okazji skuszona smakowitym zapachem kupiłam również peeling odżywczo-wygładzający z linii Vianek, a do zakupów dostałam kilka próbek.
Skończył mi się mój sprawdzony olej kokosowy a na jego miejsce tym razem wybrałam masło shea, czytałam o jego świetnym działaniu nie tylko jeśli chodzi o skórę ale również włosy i jestem bardzo ciekawa jak zadziała u mnie.
Po wykończeniu a w zasadzie wymęczeniu korektora Bourjois, i braku możliwości zakupu kamuflażu w płynie Catrice moja uwagę przyciągnął nowy korektor z Sephory, ten który wybrałam jest w idealnym dla mnie kolorze 20 Cream. Powiem szczerze, że nie spodziewałam się po nim aż tak dobrego krycia, nie jest to MAC Pro Longwear ale radzi sobie nieźle :) Wzięłam również na wypróbowanie tą maseczkę do ust z masłem shea.
Już kiedyś wspominałam o tych maseczkach peel-off, Klaresa wtedy znalazłam je w Lidlu a teraz były dostępne w Biedronce i choć nazwa firmy jest zmieniona to szata graficzna jest łudząco podobna no i jak się później okazało producent jest ten sam. Skusiłam się również na regenerującą maskę na dłonie, zobaczymy jak się sprawdzi.
Ogromna bo 750 ml butla żelu Palmolive o wręcz uzależniającym zapachu i z wygodną w użyciu pompką. W końcu dorwałam ten osławiony teksturyzujący Batiste i po raz kolejny przekonuje się, że klasyczne wersje czyli te bez żadnych dodatkowych funkcji odpowiadają mi najbardziej.
Mam do Was prośbę o polecenie mi dobrej nawilżającej odżywki do paznokci (niestety Eveline nie wchodzi w grę bo powoduje u mnie pieczenie i reakcję alergiczną).



