Zużyte opakowania po produktach cieszą mnie chyba tak samo jak zakupy. W poprzednim miesiącu było sporo zakupów w związku z czym dzisiaj zużycia, których ilość może nie powala ale jak dla mnie jest ich całkiem sporo :)
1. Lirene, żel pod prysznic Kusząca Gruszka - pisałam o niej TU. Skusiła mnie swoim zapachem na tyle, że z pewnością spotkamy się ponownie i również z chęcią przetestuję inne zapachy
2. Isana, żel pod prysznic z żurawiną i białą herbatą - była to zimowa edycja limitowana, ale nie miałabym nic przeciwko gdyby była dostępna cały rok :) Bardzo lubię żele Isany, gdyż są jak na tą wydajność w bardzo przyjaznej cenie, mają dużo wariantów zapachowych i nie przesuszają.
3. Sweet Secret, kawowy żel peelingujący do mycia ciała o zapachu Słodkie Cappuchino i Tiramisu - niezwykle apetyczny zapach. Nie należy się spodziewać po nim mega zdzierania, natomiast drobin peelingujących jest sporo, dodatkowo równomiernie rozkładają się w żelu. Bardzo przypadł mi do gustu, szczególnie kiedy rano chciałam pobudzić się do działania, zarówno zapachem jak i takim delikatnym masażem.
4. Mgiełka Bath and Body Works, Paris Amour - o której możecie poczytać TU. Jeden z moich ulubionych zapachów, kobiecy ale nie duszący czy ciężki. Co do samego produktu, to za 236 ml, płacimy 49 zł (często są promocje) i otrzymujemy bardzo wydajny produkt.
5. Rexona, long lasting protection - tak jak już wspomniałam w jednym poprzednich denek, sprawdza się świetnie, zmieniam tylko warianty zapachowe (ten konkretny był akurat wersją bezzapachową)
6. Tołpa dermo face, physio. Płyn micelarny do mycia twarzy i oczu- ładnie radzi sobie ze zmywaniem makijażu, nie podrażnia i nie piecze. Robiłam jego porównanie, więc jesli macie ochotę to odsyłam Was TUTAJ do dłuższej lektury.
7. Bielenda, Bawełna- krem na dzień i noc - trochę mnie rozczarował. Na początku działanie było zachwycające (biorąc jeszcze pod uwagę cenę ok.18 zł) ładnie nawilżał miałam wrażenie, że również odżywiał skórę. Po jakimś czasie niestety zaczęły pojawiać się wypryski, więc postanowiłam go odstawić. Wypryski zniknęły, a ja po ok. 2-3 tyg. chciałam do niego wrócić, ale zauważyłam, że niestety bardzo zgęstniał. Niby zapach był OK ale miałam obawy przed nałożeniem go na twarz, więc dokończył swój żywot w roli kremu do rąki i łokci.
8.Maybelline, Dream Lumi touch - korektor rozświetlający- możecie o nim poczytać TUTAJ. Całkiem możliwe, że skuszę się na niego ponownie.
9. Bebeauty, zmywacz z lanoliną i gliceryną - określiłabym go jako poprawny. Pompka działała sprawnie, nie nawilżał ale mam wrażenie, że zmiękczał skórki.
10. Kolejny produkt Bath and Body Works, tym razem żel antybakterynjy o zapachu Sea Island Cotton Candy - uwielbiam świeże zapachy, mam juz kolejny w innej wersji zapachowej w użyciu. Ten przywiozłam z Kanady, więc cena była bardziej przystępna ale warto polować na promocje gdyż są bardzo wydajne.
11. Bausch&Lomb, ReNu - płyn do soczewek, który jest jak narazie moim nr 1. Tym razem chciałam sprawdzić dokładnie jego wydajność i uważam, że 4 miesiące to świetny wynik. Od razu mówię, że nie jestem zbyt oszczędna w aplikowaniu płynów do soczewek.
A jakie jest Wasze zdanie na temat kremów z Bielendy ?
1. Lirene, żel pod prysznic Kusząca Gruszka - pisałam o niej TU. Skusiła mnie swoim zapachem na tyle, że z pewnością spotkamy się ponownie i również z chęcią przetestuję inne zapachy
2. Isana, żel pod prysznic z żurawiną i białą herbatą - była to zimowa edycja limitowana, ale nie miałabym nic przeciwko gdyby była dostępna cały rok :) Bardzo lubię żele Isany, gdyż są jak na tą wydajność w bardzo przyjaznej cenie, mają dużo wariantów zapachowych i nie przesuszają.
3. Sweet Secret, kawowy żel peelingujący do mycia ciała o zapachu Słodkie Cappuchino i Tiramisu - niezwykle apetyczny zapach. Nie należy się spodziewać po nim mega zdzierania, natomiast drobin peelingujących jest sporo, dodatkowo równomiernie rozkładają się w żelu. Bardzo przypadł mi do gustu, szczególnie kiedy rano chciałam pobudzić się do działania, zarówno zapachem jak i takim delikatnym masażem.
4. Mgiełka Bath and Body Works, Paris Amour - o której możecie poczytać TU. Jeden z moich ulubionych zapachów, kobiecy ale nie duszący czy ciężki. Co do samego produktu, to za 236 ml, płacimy 49 zł (często są promocje) i otrzymujemy bardzo wydajny produkt.
5. Rexona, long lasting protection - tak jak już wspomniałam w jednym poprzednich denek, sprawdza się świetnie, zmieniam tylko warianty zapachowe (ten konkretny był akurat wersją bezzapachową)
6. Tołpa dermo face, physio. Płyn micelarny do mycia twarzy i oczu- ładnie radzi sobie ze zmywaniem makijażu, nie podrażnia i nie piecze. Robiłam jego porównanie, więc jesli macie ochotę to odsyłam Was TUTAJ do dłuższej lektury.
7. Bielenda, Bawełna- krem na dzień i noc - trochę mnie rozczarował. Na początku działanie było zachwycające (biorąc jeszcze pod uwagę cenę ok.18 zł) ładnie nawilżał miałam wrażenie, że również odżywiał skórę. Po jakimś czasie niestety zaczęły pojawiać się wypryski, więc postanowiłam go odstawić. Wypryski zniknęły, a ja po ok. 2-3 tyg. chciałam do niego wrócić, ale zauważyłam, że niestety bardzo zgęstniał. Niby zapach był OK ale miałam obawy przed nałożeniem go na twarz, więc dokończył swój żywot w roli kremu do rąki i łokci.
8.Maybelline, Dream Lumi touch - korektor rozświetlający- możecie o nim poczytać TUTAJ. Całkiem możliwe, że skuszę się na niego ponownie.
9. Bebeauty, zmywacz z lanoliną i gliceryną - określiłabym go jako poprawny. Pompka działała sprawnie, nie nawilżał ale mam wrażenie, że zmiękczał skórki.
10. Kolejny produkt Bath and Body Works, tym razem żel antybakterynjy o zapachu Sea Island Cotton Candy - uwielbiam świeże zapachy, mam juz kolejny w innej wersji zapachowej w użyciu. Ten przywiozłam z Kanady, więc cena była bardziej przystępna ale warto polować na promocje gdyż są bardzo wydajne.
11. Bausch&Lomb, ReNu - płyn do soczewek, który jest jak narazie moim nr 1. Tym razem chciałam sprawdzić dokładnie jego wydajność i uważam, że 4 miesiące to świetny wynik. Od razu mówię, że nie jestem zbyt oszczędna w aplikowaniu płynów do soczewek.
A jakie jest Wasze zdanie na temat kremów z Bielendy ?










