Kolej na produkty, które zużyłam w maju i zbiorową recenzję :)
Dwa kremy, pierwszy to Yasumi który odżywia i nawilża skórę. Dzięki opakowaniu z pompką i dodatkowym zabezpieczeniom jest też idealnym kompanem podróży. Zapraszam do osobnego wpisu o dwóch produktach tej marki -> KLIK.
Drugim jest krem, który również opisywałam to Pharmaceris, Intensywny krem odżywczy. Ogólnie nie należał do najgorszych jednak parafina w składzie uniemożliwiła mi stosowanie go codziennie.
Oeparol, Regenerujący krem pod oczy z olejem z nasion wiesiołka. Nie wiem czemu wzięłam tę wersję bo szłam do apteki z zamiarem zakupu wersi Hydrosense. Mogę o nim napisać, że był przeciętny a jego koszt to ok.17 zł.
Kolejnym przeciętniakiem, który dawał bardzo naturalny efekt a w zasadzie tylko przyciemniał rzęsty był tusz mineralny z Artdeco. Choć nie podowował podrażnienia, a rzęsy pokryte nim nie były sztywne i nie osypywał się to do niego nie wrócę głównie ze względu na cenę. Kosztował ok.40-45 zł a taki efekt dadzą mi tusze z niższej półki cenowej.
Maseczka do twarzy Oriental Therapy firmy Oriental Secret w postaci płata nasączonego płynem, który ma nawilżać i odżywiać bardzo przypadła mi do gustu. Używałam jej tylko raz więc nie wiem czy stosowana częściej daje jakiś długotrwały efekt. Jednak jeśli chciałybyście zastosować ją raz na jakiś czas a miałybyście jakieś ważne wyjście polecam stosować ją w dzień tego wyjścia lub na parę godzin przed makijażem.
Próbka kremu na dzień 30+ Pat&Rub którą dostałam przy okazji składania zamówienia spowodowała, że nabrałam ochoty na pełnowymiarowe opakowanie tego kremu. Krem daje uczucie ukojenia suchej skórze i nawilża przez cały dzień.
Odżywka Nourish Me z Essie (pod ostatnim postem z jej udziałem Iwetto napisała, że najprawdopodobniej ją wycofano, sprawdziłam kilka drogerii internetowych, Super-Pharm i faktycznie jej nie ma. Dodatkowo na stronie Essie też już nie ma o niej informacji.) była rewelacyjnym produktem a biorąc pod uwagę to, że już jest niedostępna tym bardziej nie cieszy mnie fakt jej wykończenia. Nie miałam wcześniej odżywki, która w tak znacznym stopniu nawilżała paznokcie.
Isana, żel pod prysznic Violet Pasion swoim zapachem uprzyjemniał mi kapiele. Już wieloktornie pisałam, że żele z Isany bardzo lubię za zapachy, nie ściąganie skóry i bardzo atrakcyjną cenę :)
Produktem, który należał w zeszłym miesiącu do tych trochę męczonych jest Aktywne serum przeciw rozstępom od Eveline. Nie zależało mi na likwidacji rozstępów ale nawet nie dawał ujędrnienia a do tego miał jeszcze efekt ochładzający czego strasznie nie lubię.
Ostatnim ale nie najgorszym jest mgiełka z Bath and Body Works o zapachu Bali Mango. Ciepły zapach, w którym ja wyczuwałam nuty zarówno owocowe jak i kwiatowe. Co prawda mango jakoś nie wyczuwałam ale mieszanka między innymi mandarynki i liczi bardzo mi przypadła do gustu. Zapach należy do kolekcji z zeszłego roku ale wiem, że można go dostać na Allegro.
Miałyście którys z tych produktów a może nabrałyście na któryś ochoty ?





































