W zeszłym miesiącu nie dodawałam takiego posta, bo nic wybitnie ulubionego nie miałam. Generalnie ze mną jest tak, że jak już sobie coś upatrzę i coś mi przypasuje to używam tego dosyć długo, z tego też powodu tego rodzaju posty będą się pojawiać tu nieregularnie.
1. Zapach, którego używałam przez okrągły miesiąc to Bath and Body Works, Paris Amour. Pisałam już o nim w osobnym poście, słodki ale zarazem delikatny i świeży zapach. Polecam, jeśli będziedzie w ich sklepie żeby sobie powąchać.
2. Dwa cienie, jeden z Vipery w cielistym kolorze 03, dający satynowe wykończenie i Inglot 363, którego używałam zamiast eye linera. Utrzymywał się na powiece cały dzień, i do makijażu dziennego wolę go bardziej niż czarny, daje delikatniejszy efekt.
3. MAC, róż w kremie w kolorze Something Special jest zazwyczaj moim ulubieńcem w okresie letnim. Brzoskwiniowy kolor, bardzo odświeża cerę, a dodatkowo dużo lepiej sprawdza się podczas upałów. Nakładałam go pędzlem do różu mineralnego z Sephory
4. Carmex, Moisture Plus w tej ładniejszej wersji szminki. Może ekonomicznością nie grzeszy, ale mi odpowiada. Przede wszystkim zapach nie jest tak intensywny jak w tej oryginalnej wersji.
5. Ostatnim ale z pewnością nie gorszym jest olej kokosowy. Skuszona wieloma pozytywnymi opiniami zdecydowałam się wypróbować jego działanie i jestem oczarowana. Nakładam go na włosy zamiast np. Biosilk , nawilżam nim ciało (świetnie radzi sobie z podrażnieniami). Próbowałam też zmywać nim makijaż ale chyba już za bardzo przyzwyczailam się do używania miceli.
2. Dwa cienie, jeden z Vipery w cielistym kolorze 03, dający satynowe wykończenie i Inglot 363, którego używałam zamiast eye linera. Utrzymywał się na powiece cały dzień, i do makijażu dziennego wolę go bardziej niż czarny, daje delikatniejszy efekt.
3. MAC, róż w kremie w kolorze Something Special jest zazwyczaj moim ulubieńcem w okresie letnim. Brzoskwiniowy kolor, bardzo odświeża cerę, a dodatkowo dużo lepiej sprawdza się podczas upałów. Nakładałam go pędzlem do różu mineralnego z Sephory
4. Carmex, Moisture Plus w tej ładniejszej wersji szminki. Może ekonomicznością nie grzeszy, ale mi odpowiada. Przede wszystkim zapach nie jest tak intensywny jak w tej oryginalnej wersji.
5. Ostatnim ale z pewnością nie gorszym jest olej kokosowy. Skuszona wieloma pozytywnymi opiniami zdecydowałam się wypróbować jego działanie i jestem oczarowana. Nakładam go na włosy zamiast np. Biosilk , nawilżam nim ciało (świetnie radzi sobie z podrażnieniami). Próbowałam też zmywać nim makijaż ale chyba już za bardzo przyzwyczailam się do używania miceli.





























