Akcja Maliny: propozycja nr 5 od OPI

15:02

Kolor Suzi's Hungary Again! kusił mnie do zakupu dosyć długi czas jednak po obejrzeniu zdjęć tego jak się prezentuje u niecierpka wiedziałam, że musi być mój :)

Tu widać ten lekki perłowy połysk

To pierwszy lakier jaki mam w swojej kolekcji typowo od OPI (wcześniej pokazywałam Wam dwa lakiery Sephora by OPI). Naczytałam się o nich wiele pzytywnych recenzji więc i moje wymagania były dosyć wysokie. Z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że się nie zawiodłam.

 
Kolor lakieru jest ciężki do określenia, wg. mnie to taki lekko rozbielony sorbet truskawkowy :) o kremowym wykończeniu. W słońcu można zauważyć delikatny perłowy połysk jednak w normalnym świetle jest on niewidoczny.


Konsystencja jest idealna, ani nie zalewa skórek ani się nie ciągnie. Porównując z wersją Sephora by OPI jest gęstsza.
Pędzelek nie jest tak szeroki jak w europejskiej wersji Essie ale absolutnie nie powoduje to gorszej czy bardziej uciążliwej aplikacji. Jest bardzo plastyczny więc bez problemu się nim manewruje.

 
Jestem ciekawa czy macie w swoich zbiorach lakiery OPI i jakie kolory polecacie.

You Might Also Like

24 komentarze

  1. Kolor boski :) Ja niedawno wyposażyłam się w mój pierwszy opi ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. widziałam na blogu, świetny kolorek :)

      Usuń
  2. Wcale się nie dziwię, że musiał być Twój! Genialny kolor! :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie mogłam się już mu dłużej opierać, i tak sądzę, że 2 wizyty w Sephorze i przyglądanie mu się było wystarczającym sprawdzianem wytrzymałości ;)

      Usuń
  3. Piękny koral, chętnie bym przytuliła :> Mam Opiki, ale jakoś specjalnie nie przepadam za ich konsystencją i pędzelkiem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. co do konsystencji i pędzelka, to w sumie mogłam się odnieść tylko do tego konkretnego egzemplarza :) bo jak narazie to jedyny OPI w mojej kolekcji

      Usuń
  4. przepiękny kolor! chyba się skuszę :)


    Pozdrawiam!


    www.eva-style.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Mam ten lakier - nazywam go cukiereczkiem:) Ślicznie wygląda na opalonych łapkach:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wcale się nie dziwię, że go tak nazywasz. Twoja nazwa chyba mi się nawet bardziej podoba niż oryginalna :)

      Usuń

Miło mi że mnie odwiedziliście i dziękuję za każdy pozostawiony komentarz :) Zaglądam na każdy blog

Thank you for every single comment, I'm glad you've visited me :)
I visit every blog

Popular Posts