Po tym jak zachwyciłam się działaniem kremu pod oczy firmy Ava naturalnym następstwem było sięgnięcie po kolejny ich produkt. Wybór padł na Aktywator młodości, kolagen morski 100% naturalnej odnowy skóry.
Kolagen jest zamknięty w ciemnej butelce i aplikuje się go za pomocą pipetki. Miałam początkowo pewne obawy czy ten sposób aplikacji będzie właściwy ale pipetka nie nastręcza żadnych problemów. Sam kolagen ma konsystencję niezbyt gęstego żelu.
W kwestii działania początkowo sądziłam, że niestety jego działanie jest nie dla mnie jednak później po zmianie sposobu aplikacji zdecydowanie zmieniłam zdanie na jego temat. Producent zaleca między innymi nałożenie go na skórę i wklepanie następnie wykonane masażu i opcjonalne nałożeni kremu. U mnie taki zabieg powodował uczucie ściągnięcia skóry, miałam wrażenie jakbym nakładała na skórę białko jajka. Natomiast rano skóra wyglądała jakbym nic na nią nie nałożyła. Sięgając po ten produkt miałam nadzieję na przede wszystkim dostarczenie mojej skórze dodatkowej porcji nawilżenia i podtrzymania trwałości nawilżenia.
Zrezygnowana spisałam już go praktycznie na straty, jednak jednego dnia z czystego lenistwa zamiast nakładać najpierw kolagen a następnie krem zmieszałam oba produkty na ręce, tym razem nie odczuwałam ściągnięcia tylko tak jak po standardowym nałożeniu kremu. Natomiast następnego dnia rano bardzo się zdziwiłam bo moja twarz wyglądała na wypoczętą, skóra była miękka, przyjemnie nawilżona ale nie przetłuszczona. Z czasem jej koloryt się wyrównał, zniknął nawet problem suchych skórek na nosie z czym borykam się w tych jesienno-zimowych miesiącach.
Nie sądziłam, że sposób aplikacji może tak duży wpływ na działanie produktu. Z ogromną przyjemnością mogę go Wam polecić.
Jakiego Wy serum obecnie używacie lub jakie jest Wasze ulubione?














































